piens.pl / POLSKA / I stał się Wielki – panowanie Bolesława Chrobrego cz. I – cz.9 cyklu „Ukrywana chwalebna historia Polski”

I stał się Wielki – panowanie Bolesława Chrobrego cz. I – cz.9 cyklu „Ukrywana chwalebna historia Polski”

Bolesław Chrobry żył w latach 967-1025. Jak na tamte czasy, dożył sędziwego wieku. Warto pamiętać, że jeszcze w początkach XIX wieku średnia długość życia mężczyzn w Europie wynosiła 25 lat. Panował w latach 992-1025, przez ostatnie 25 lat jako pełnoprawny Król, władca równorzędny potęgą jedynie wobec cesarza Niemiec, króla Franków i swego siostrzeńca Kanuta II Wielkiego króla Anglii, Danii i Norwegii. Współcześni nazywali Bolesława właśnie Wielkim, przydomek Chrobry („Waleczny”) jako dodatek do jego imienia, być może również używany był w czasach jego panowania. Jednak jako jedyny był wymieniany z imieniem Bolesława znacznie później bo dopiero od czasów Galla Anonima. Wspominaliśmy wcześniej ówczesnego średniowiecznego niemieckiego kronikarza, Adama z Bremy, który nie pisał inaczej o Bolesławie, jak o „przepotężnym królu Polan”.

Bolesław I Chrobry przez prawie połowę swojego panowania toczył wojny, które w błyskotliwy sposób wszystkie wygrał! Król zmarł u szczytu potęgi i powodzenia, pozostawiając swemu synowi Mieszkowi II silne i dobrze zorganizowane państwo. Ponad 70 lat powodzenia, nieporównywalny z niczym w naszych dziejach okres ciągłych sukcesów w polskiej polityce rozpoczął się wraz z początkiem panowania Mieszka I około 960 roku, a dobiegł kresu około 1030 roku. W roku tym doszło do prawdziwej katastrofy, która prawie doprowadziła do likwidacji państwa. Jednak pomimo burzliwych i tragicznych w skutki wydarzeń nastąpiła bardzo szybka naprawa i odbudowa państwa co świadczy o tym, że dwaj pierwsi katoliccy władcy Mieszko i Bolesław pozostawili w narodzie niezwykle istotne dziedzictwo- dziedzictwo ducha. Dziedzictwo to jednoczyło cały naród pozostawiając w świadomości społecznej wspomnienie dzielnego ludu i mądrych władców wspólnie odpierających wszelkie najazdy i niebezpieczeństwa, budujących razem przyszłość i dobrobyt. W pamięci pozostało wspomnienie dobra, mądrości, odwagi, sukcesów, chwały i jedności. Dzięki czemu powiodła się odnowa państwa.

Wracając jednak do Bolesława Chrobrego.

Urodzony w 967 roku. Od 10 roku życia pół sierota, jego matka Dobrawa zmarła w 977 roku. Blisko i serdecznie związany emocjonalnie ze swoją młodszą siostrą Świętosławą. Po ślubie swego ojca z Odą, która rodzi Mieszkowi trzech synów (jeden z nich, Świętopełk, zmarł we wczesnym dziciństwie) Bolesław znalazł się w dość niepewnej sytuacji politycznie. Dzieje Bolesława potwierdzają, że mimo wielu wad charakteru, przede wszystkim gwałtowność i czasami zupełnie niepotrzebnego okrucieństwa, najstarszy syn Mieszka był jednak urodzonym dowódcą wojskowym. Charakterologicznie Bolesław był pod wieloma względami podobny do swojego dziadka ze strony matki, księcia Czech Bolesława I Okrutnego, na którego cześć otrzymał swoje imię.

W roku 984 Mieszko żeni swego pierworodnego syna z nieznaną z imienia córką margrabiego Miśni Rydyga. Był to ważny ruch polityczny dzięki, któremu Bolesław wchodzi w krąg kluczowej arystokracji niemieckiej. Jednak dość szybko bo 985 lub 986 roku zaraz po śmierci Rydyga Bolesław każe się swojej żonie wynosić. Dobrze, że nie wywołało to większej międzynarowej awantury. Prawdopodobnym powodem takiej decyzji była bezpłodność. Tylko to może usprawiedliwić brak reakcji w kręgach niemieckiej arystokracji na tak niegodne zachowanie polskiego następcy tronu. O dalszym losie nieszczęsnej pierwszej żony Bolesława nic pewnego nie wiemy.

Niezrażony Mieszko szybko znajduje dla Bolesława jeszcze lepszą partię. Około 986 lub w 987 roku Bolesław poślubia córkę władcy Węgier, księcia Gejzy. Ta nieznana z imienia księżniczka rodzi mu pierwsze dziecko, synka, nazwanego później Bezprymem. Bolesław odsunie go od dziedziczenia tronu i przekaże Koronę swemu młodszemu synowi z trzeciego małżeństwa, Mieszkowi II, co wywoła w 1031 roku tragiczne konsekwencje. Po około dwóch latach małżeństwa Bolesław każe się wynosić swojej drugiej żonie, jednak zatrzymuje syna! Nieznana z imienia córka księcia Gejzy, której z rozkazu męża zabrano dziecko, wraca do ojca. Wściekłość władcy Węgier nie zna granic. Bolesław w ten sposób zyskał pierwszego namiętnego wroga! Na szczęście książę Gejza zmarł w 997 roku dzięki czemu Polska uniknęła najazdu Węgrów w groźnych latach wojny z Niemcami!

Wreszcie w 988 lub 989 roku Bolesław poślubia Emnildę, córkę słowiańskiego księcia Dobromira. Do historii przejdzie ona z przydomkiem Emnilda Słowiańska. Nie wiemy wiele na temat ojca Emnildy. W historii brane są pod uwagę dwie hipotezy. Pierwsza, że Dobromir był słowiańskim księciem Moraw (ze stolicą w Ołomuńcu). Druga, że władał jednym z zachodnich plemion z rejonu Łużyc albo Milska. Sama księżniczka była według kronikarzy osobą prześlicznej urody. Bardzo dobrą opinię zgodnie wystawiają też jej charakterowi i zdolnościom wszyscy ówcześni i nieco późniejsi „zapisywacze dziejów”. Gall Anonim stwierdził: “Nieraz bowiem żona jego (króla Bolesława), królowa, kobieta mądra i roztropna, wielu wydanych na śmierć za przestępstwo wyrywała z rąk pachołków, ocaliła od bezpośredniego niebezpieczeństwa śmierci i w więzieniu, pod strażą zachowywała ich miłosiernie przy życiu, niekiedy bez wiedzy króla, a niekiedy za jego milczącą zgodą”. Piękna Emnilda zmarła prawdopodobnie pod koniec 1016 lub 1017 roku. Warto zwrócić uwagę na fakt, że Gall Anonim nie pisze o Emnildzie inaczej jak „królowa” co pośrednio potwierdza ważność bolesławowej koronacji dokonanej przez cesarza Ottona III na Zjeździe Gnieźnieńskim w 1000 roku. Nawet bardzo niechętnie nastawiony do Bolesława kronikarz Niemiecki, biskup Thietmar z Merseburga pisał przychylnie o Emnildzie: “Trzecią (żoną Bolesława) była Emnilda, córka czcigodnego księcia Dobromira, która – Chrystusowi wierna – niestateczny umysł swego męża ku dobremu zawsze kierowała i nie ustawała w zabiegach, by przez wielką szczodrobliwość w jałmużnach i umartwieniach odpokutować za grzechy ich obojga”.

Niewątpliwie uroda i głęboka religijność Emnildy musiały przypominać młodemu Bolesławowi matkę. Nie jest negowane przez historyków, że miała wielki wpływ na męża. To jej najstarszy syn Mieszko został następcą tronu. Być może i ojciec postawił pierworodnemu po ślubie z Emnildą stanowcze ultimatum, że ma się „ustatkować”. A zarazem wymyślił na syna najlepszą metodę wychowawczą i zawalił go pracą! W 990 roku Bolesław zostaje samodzielnym władcą rozległej i ważnej prowincji Małopolski i poczyna uczyć się rządzenia rezydując w Krakowie, jednym z najważniejszych grodów w państwie. W czerwcu 992 roku Bolesław jest już władcą całego państwa i wraz z Emnildą przeprowadza się do Poznania.

Z tego małżeństwa praktycznie rok po roku przychodzą na świat dzieci. Pierwszą była córka, która poszła w ślady pobożności matki i wybrała powołanie zakonne. Wiemy, że została przełożoną nieznanego klasztoru Benedyktynek. Następnie, po roku, urodziła się Regelinda, która została żoną margrabiego Miśni Hermana I. Potem był Mieszko Lambert, przyszły król Polski. Z kolei, nieznana z imienia córka, wydana za mąż za Świętopełka, władcę Rusi Kijowskiej. To dla przywrócenia panowania jej męża Bolesław podjął zakończoną wielkim sukcesem wyprawę na Kijów w 1018 roku. Nawiasem mówiąc o randze władcy świadczyło wówczas m.in. to, za kogo wychodziły za mąż jego córki. Potem był jeszcze urodzony około 1000 roku drugi syn Otto. Chłopiec otrzymał imię na cześć cesarza Ottona III, który w 1000 roku ukoronował Bolesława na króla. Otto przez około rok współrządził z bratem Mieszkiem, gdy ten odzyskał tron po śmierci Bezpryma w 1032 roku. Zmarł w 1033 roku.

Zdumienie musi budzić fakt, że mimo autentycznie niebezpiecznych politycznie „wyskoków” syna i jego gwałtownego charakteru Mieszko I cały czas inwestował w swego pierworodnego. Czy był to ślad głębokiego uczucia jakie łączyło Mieszka z Dobrawą? Czy kolejny raz objawił się geniusz władcy, który mimo karygodnych wybryków Bolesława potrafił dostrzec jego niezwykłe talenty? Czy może jedno i drugie? Talenty te niedługo okazały się Polsce bardzo potrzebne i lepszego następcę dla kontynuacji dzieła Wielkiego Mieszka trudno sobie wyobrazić.

Jak już wspomnieliśmy omawiając panowanie Mieszka, pierwszą decyzją Bolesława był nakaz opuszczenia kraju wydany Odzie, ostatniej żonie ojca, i jej dwóm synom, swoim przyrodnim braciom. Mimo wydalenia z kraju legalnych kandydatów do tronu brak jakiegokolwiek oporu, zwłaszcza w Niemczech, wobec tej decyzji świadczy o tym, że Bolesław zrealizował dobrze przygotowany plan polityczny, być może wymyślony jeszcze przez ojca. Oda prawdopodobnie otrzymała wysoką rentę lub jednorazową wypłatę dużej sumy pieniędzy. O przyrodnich braciach Bolesława Mieszku i Lambertcie nie mamy zbyt wiele pewnych informacji. Jeden z nich ożenił się i był ojcem Dytryka, drugi prawdopodobnie szybko zmarł. Książę Dytryk został w 1033 roku wyznaczony na jednego z książąt dzielnicowych w Polsce przez cesarza Niemiec Konrada II. Nigdy nie objął władzy, prawdopodobnie zmarł zanim zdążył dotrzeć do Polski. W tym samym roku zmarł młodszy brat Mieszka II (syna Bolesława i Emnildy) Otton. Dzięki takiemu zbiegowi okoliczności  Mieszko II odzyskał pełnię władzy nad krajem. Dytryk, nazwany tym imieniem na cześć ojca Ody, margrabiego Marchii Północnej, jest uważany za ojca Siemomysła, który zapoczątkował piastowską linię książąt zachodniopomorskich. Świadczyłoby to o tym, że Bolesław przyznał synom Ody jakiś tytuł dotyczący Pomorza Zachodniego (książęcy?) i zarazem być może związaną z tym tytułem jakąś rentę, jednak bez oddania faktycznej władzy nad ujściem Odry!

Zawsze bawiło mnie, gdy czytałem w podręcznikach historii szkolnych, a nawet uniwersyteckich prosty tekst w rodzaju „Bolesław wygnał Odę i swoich dwóch przyrodnich braci”. Niektórzy historycy rozpatrują też hipotezy mówiące o tym, że w Polsce rozegrała się wojna domowa, a nawet trwała do 995 roku! W takiej sytuacji zdumiewającym wydaje się fakt, że nikt się nie wtrącił. Nie interweniował cesarz, który nie stanął w obronie swojej bliskiej krewnej i jej dzieci. Nie interweniował nawet brat Ody, władca Marchii Północnej, jednego z najsilniejszych państw w Niemczech.  Wcześniejszy atak dwóch margrabiów na Mieszka I zakończony bitwą pod Cedynią wywołało tylko ich niezadowolenie spowodowane tym, że Mieszko I zdobył kontrolę ujścia Odry.  Tymczasem w napiętej sytuacji po śmierci Mieszka I, ani cesarz, ani żaden z margrabiów nie przeprowadziali najazdu na Polskę pomimo tego, że „Bolesław wygnał (Niemkę) Odę i swoich dwóch przyrodnich braci” jak piszą w podręcznikach do historii. W tamtych czasach wygnać Odę córkę margrabiego Marchii Północnej Dytryka, bliską krewną cesarza Ottona III i nie narazić się na reperkusje ze strony jej obrażonych krewnych nie wydaje się możliwe. Tymczasem krewni milczeli, milczała sama wypędzona, a i pretendenci do tronu Polski nie wnosili żadnych skarg. Zestawienie tych faktów wyraźnie pokazuje, że Bolesław zrealizował jakąś niezwykle błyskotliwą koncepcję, prawdziwe dzieło geniuszu dyplomatycznego. Jednym ruchem pozbyto się z kraju dwóch pretendentów do tronu i ich matki. Wszyscy zainteresowani, wygnani i ich krewni, musieli zostać godnie uhonorowani i przyjęli zaproponowane im rozwiązanie. Nie wydaje się, żeby Bolesław przygotował ten plan, wyraźnie widać tu zamysł Mieszka I, który był prawdziwym mistrzem dyplomacji. Wygana z Polski Oda powróciła do życia mniszki i żyła w klasztorze w Kwedlinburgu jeszcze 21 lat. O losach przyrodnich braci Bolesław pisałem powyżej. Mieszko I był prawdziwym geniuszem, jednak jego syn i następca wkrótce wymyśli akcję polityczną, która przyćmi wszystkie osiągnięcia dyplomatyczne ojca.

Kluczowym problemem ówczesnej polityki polskiej było określenie naszego statusu w Europie. Czym jesteśmy, krajem pierwszorzędnego znaczenia, czy poślednim i podrzędnym? Ludem, który ma stabilną i uznaną pozycję, czy takim, którym można pomiatać i zagarniać jego terytoria?

Zjazd gnieźnieński, cesarska koronacja, uznanie Bolesława Chrobrego za równorzędnego władcę przez cesarza Niemiec i zwolnienie z trybutu lennego, uzyskanie samodzielnego arcybiskupstwa w Gnieźnie i podległych mu biskupstw w Kołobrzegu, Wrocławiu i Krakowie dzięki temu uzyskanie w pełni niezależnej od Niemiec własnej hierarchii kościelnej, podległej jedynie Ojcu Świętemu, wspaniałe zwycięstwo pod Zwłodzieniem (wyspa Rugia) w największej na Bałtyku bitwie morskiej średniowiecza to wszystko rozegrało się w jednym 1000 roku. Cóż za cudowny rok, pełen nieprawdopodobnych sukcesów!

Nim opowiemy jak do tego doszło, wypada podkreślić, że pierwsze 10 (podobnie jak ostatnie 7) lat panowania Bolesława Chrobrego to lata całkowitego pokoju. Od 992 roku gwałtowny w usposobieniu syn Mieszka I pilnie pracuje jako administrator kraju. Długotrwały okres pokoju, od początku rządów Mieszka żaden wróg nie pustoszył ziem Polski, sprzyjał wzrostomi zaludnienia i wszechstronnemu rozwojowi. Mieszko czerpał bajeczne dochody z kontroli handlu w dorzeczu Wisły i Odry oraz z kopalń soli na Kujawach. W państwie Mieszka obowiązywały niskie podatki nałożone na poszczególne plemiona i rody, dzięki temu, że były niskie nie powodowały buntów, jednak wobec rozmiarów państwa i wzrostu liczby ludności wnosiły niebagatelne kwoty do skarbu państwa. Pozostaje otwartym pytanie, kiedy zaczęto w średniowiecznej Polsce eksploatować złoża srebra i złota? Złoża srebra odkryto pod Olkuszem, a złoto na Dolnym Śląsku. Z całą pewnością wiemy, że w Polsce wydobywano złoto w czasach Bolesława III Krzywoustego. Nie udaje się jednak ustalić kiedy rozpoczęto wydobycie. Mało wiemy o początkach górnictwa związanego z metalami szlachetnymi na ziemiach polskich prawdopodobnie dlatego, że była to pilnie strzeżona tajemnica. Pozostały po tej eksploatacji nazwy miejscowości np. Złotoria. Polska nadal jest niezwykle zasobna w bogactwa naturalne jednak wiedza na ich temat jest pokrywana zmową milczenia. Dzięki wydobyciu srebra i złota mennica państwowa już za Mieszka pracowała pełną parą. W historycznym okresie naszej państwowości ciągle trwał dziwny nieco ustrój państwa, w którym przenikały się wzajemnie struktury rodowe i plemienne oraz potęga władcy zbudowana na niezależnych od tych struktur bajecznych dochodach gospodarczych. Taka strukura źródeł dochodów wywodziła się jeszcze od czasów Wizimira.

Bolesław wykorzystał pierwszą pokojową dekadę swoich rządów do umacniania siły militarnej państwa. Już przy okazji bitwy pod Cedynią biskup Thietmar pisał w swojej kronice, że Mieszko ma gotowe na każde skinienie 3 tysiące pancernej jazdy i 10 tysięcy doborowej piechoty (złożonej z tarczowników i łuczników). Tarczownik to podstawowy typ ówczesnego piechura. Na głowie żelazny szyszak, ubrany w mocną skórzaną kurtkę, w ręku duża podłóżna tarcza i włócznia, na plecach w pochwie długi miecz i topór. Lniane spodnie i mocne obuwie typu kierpce ze wzmocnioną skórzaną podeszwą. Łucznicy wyposażeni byli w wysokie łuki umożliwiające skuteczny ostrzał przeciwnika na duże odległości. Strój łuczników był podobny do stroju tarczowników. Na plecach nosili kołczan ze strzałami i miecz. Do ochrony osobistej służyła łucznikom mała okrągła tarcza. Łucznicy po wystrzelaniu zapasu strzał używając mieczy nadal mogli walczyć jako pomocnicza lekka piechota. Dzięki archeologii wiemy, że Mieszko „zatrudniał” także potężny oddział gwardii wareskiej, czyli skandynawskich najemników, którzy tym się różnili od tarczowników, że nosili na sobie kolczugę od hełmu po kolana, a przeważnie i metalowe nagolenniki. Gwardia wareska cieszyła się sławą najlepszej ciężkiej piechoty ówczesnego świata.

Wg Galla Anonima Bolesław rozbudował swoją pancerną konnicę do 3900 jeźdźców, zaś w jego piechocie (pamiętajmy, że chodziło o siły uderzeniowe, kwaterujące zawsze w pobliżu siedziby władcy, w liczbę tą nigdy nie wliczały się garnizony grodów i strażnic) sama liczba tarczowników osiągnęła 13 tysięcy!  Pisze też Gall Anonim, że innych rodzajów wojsk było tyle, że aż zliczyć i wyliczyć trudno. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że było jeszcze minimum 10 tysięcy łuczników i około 3 tysiące gwardii wareskiej. Dla całości obrazu należy pamiętać o załogach okrętów wojennych, obsadzie grodów miast, załogach grodów garnizonowych, małych grodów strażnic i wojskach zależnych od Polski, jak choćby oddziałów Wikingów z Jomsborga. Rozbudowa armii pociąnęła za sobą rozkwit rzemiosła i rolnictwa. Okrąg produkcji żelaza w Górach Świętokrzyskich pracował pełną parą. W tym czasie kwitło również rolnictwo znajdując zbyt na swoje produkty. Rozwój armii był lokomotywą ówczesnego, a jest nią również do dzisiaj, postępu. Niezwykłe sukcesy militarne i dyplomatyczne wymagały bardzo sprawnie działającego wywiadu i kontrwywiadu. Jednak na swój największy sukces średniowieczne polskie specsłużby musiały trochę poczekać, ich najświetniejszym dokonaniem było zmylenie Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego co do kierunku polskiego uderzenia w wojnie polsko-krzyżackiej z lat 1409-1410. Bardzo ułatwiło to zwycięstwo naszej armii pod Grundwaldem w 1410 roku.  Natomiast pierwszym znanym historykom sukcesem polskich specsłużb było wykrycie i udaremnienie inspirowanego przez otoczenie nowego cesarza Henryka II zamachu na życie Bolesława Chrobrego w 1003 roku.

Ta rozbudowa potęgi militarnej, być może rozpoczęta już za Mieszka I, miała się wkrótce okazać prawdziwym lekarstwem ratującym życie. Jednak nim zabrzmiał szczęk oręża musimy napisać o św. Wojciechu, pierwszym patronie Polski, o jego życiu i zasługach. Bo była to postać w dziejach Europy pod każdym względem unikalna.

Autor

Redakcja PIENS

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Cały cykl: „Ukrywana chwalebna historia Polski”

Sprawdź także

Po 89 r. nazwano latami wolności, czy jednak tak było?

Jak zwyczajny Polak czuje, co się stało z Polską po tzw. „upadku  komunizmu”, co się stało politycznie i …

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: