piens.pl / POLSKA / I stał się Wielki – panowanie Bolesława Chrobrego cz. II – cz.10 cyklu „Ukrywana chwalebna historia Polski”

I stał się Wielki – panowanie Bolesława Chrobrego cz. II – cz.10 cyklu „Ukrywana chwalebna historia Polski”

Trzeba pamiętać, że żadne państwo nie działa w samodzielnej przestrzeni historycznej, geograficznej i politycznej. Wydarzenia w różnych krajach przeplatają się wzajemnie. Panowanie Bolesława Chrobrego splata naszą historię z historią Czech i Rusi Kijowskiej. Nie jest więc możliwe opisanie, i zrozumienie, dziejów państwa polskiego bez informacji co i dlaczego działo się u naszych sąsiadów.

Okrutna i pełna zamętu jest historia Czech tamtych czasów. W ostatnich latach wieku XX. Republika Czech może być pod każdym względem wzorem rozsądku, a nie rzadko i prawidłowej moralności w polityce, przywódcy Czech Havel i Klaus – to nie to co Wałęsa, Michnik, Kwaśniewski, Tusk etc., lecz około 1000 lat wstecz było zupełnie inaczej. W tym okresie państwo Mieszka i Bolesława było ostoją pomyślunku, roztropności i prawości, a Czechy były miejscem gdzie ścierały się różne ciemne interesy- zupełnie inaczej niż obecnie. Różnice w jakości rządzenia dwoma krajami wynikały z różnych sposobów pozyskania finansowania na potrzeby centralnego ośrodka władzy. Tron w Polsce utrzymywał się z zysków pochodzących z kwitnącego przemysłu i niewygórowanych podatków nałożonych na społeczeństwo. Dawało to bezwzględną przewagę materialną władcy nad arystokracją rodową. Była to przewaga tak miażdżąca, że jakiekolwiek bunty nie miały miejsca ponieważ z definicji były skazane na niepowodzenie. W Czechach ten mechanizm nie działał. Był to kraj mniejszy, władca nie miał takich zysków z handlu, nie kontrolował ujść dwóch wielkich rzek, nie miał dochodów z kopalń soli, srebra czy złota. Władcy Czech dopiero od XIII wieku czerpali dochody z kopalni srebra w Kutnej Horze. Tymczasem władcy XI. wiecznego czeskiego państwa utrzymywali się poniekąd dzięki metodom, które współcześni nazwaliby gangsterskimi. Dlatego też w Czechach pojawiają się niezwykle wpływowe rody trudniące się gangsterką, jak choćby rodzina Wrszkowców wyspecjalizowana w zabójstwach na życzenie. Z woli króla Bolesława II Pobożnego ród Wrszkowców zaangażował się w 995 roku w eksterminację całej rodziny Sławnikowiców, z której pochodził Św. Wojciech.

Naszych czeskich braci (nic nie zmienia faktu, że wraz z Chorwatami, Serbami i Węgrami to nasi najbliżsi „biologiczni” krewni) zostawiliśmy około 550 roku gdy pod wodzą Czecha („Uczciwego” lub „Prawego” – bo to dokładnie znaczy jego imię) odłączyli się od „wielkiej wędrówki” na północ i zaczęli kolonizować kotlinę czeską. Potomkowie Czecha utrzymali centralny ośrodek władzy przez około 250 lat, aczkolwiek z czasem w skutek rozproszenia na opanowanych rozległych terenach znaczenie centrum osłabło co było typowe dla Słowian. Wydaje się, że władcy Czech płacili jakąś formę daniny Awarom, aczkolwiek nie musieli dostarczać kontyngentów wojskowych i nie uczestniczyli w ich wyprawach wojennych. Byli więc czymś w rodzaju opłacającego się kraju neutralnego, co o ich rozsądku, a i o potencjalnej sile militarnej, zupełnie nieźle świadczy. Dynastia Czechitów wygasła gdzieś około 800 roku. Ostatnia z tego rodu władczyni o imieniu Libusza poślubiła prostego rolnika zwanego w czeskiej tradycji Przemysławem Oraczem.

Tak rozpoczęły się dzieje kolejnej dynastii- Przemyślidów. Historyczność Przemysła, jak i jego siedmiu następców (Niezamysł, Mnat, Wojen, Unisław, Krzesomysł, Neklan, Gościwit), pozostaje dyskusyjna. Za pierwszego historycznego władcę z dynastii Przemyślidów uchodzi dopiero ósmy następca Przemysła – Borzywoj I. Borzywoj I żył w latach 852 lub 853 – 889. Panował od 870 roku. W roku 872 wojska czeskie przegrały ważną bitwę nad rzeką Wełtawą z próbującymi podbić Czechy wojskami germańskich Franków. Przypomnijmy z rozpadu frankijskiego Imperium Karola Wielkiego powstały późniejsze Niemcy. Spowodowało to szukanie przez Borzywoja oparcia w Państwie Wielkomorawskim, w którym właśnie św. Cyryl i Metody wprowadzili słowiański rzymski (katolicki) obrządek kościelny. Świadczy to jak najlepiej o inteligencji politycznej Borzywoja, prawdopodobnie w ramach przypieczętowania sojuszu jego siostra Świętożyzna została żoną władcy Moraw Świętopełka I. Korzystając ze wsparcia wojsk wielkomorawskich Borzywoj („Boży rycerz” lub „Boży wojownik”) skutecznie obronił niepodległość Czech. Najpóźniej w 884 roku władca Czech przyjął Chrzest. Został ochrzczony osobiście przez arcybiskupa Metodego. Wielką zwolenniczką nowej religii okazała się żona Borzywoja Ludmiła (późniejsza św. Ludmiła, księżna Czech, po śmierci ogłoszona świętą i męczenniczką). Borzywoj I propagował nową wiarę, min. kazał zbudować w Czechach pierwszy kościół – kościół św. Klemensa na Lewym Hradcu, do którego relikwie św. Klemensa odnalezione na Krymie przez św. Cyryla i św. Metodego przekazał mu św. Metody, a w oparciu o chrześcijaństwo usiłował bardziej scentralizować i uporządkować państwo. Borzywoj I zginął w 889 roku (miał 36 lat) zamordowany w czasie buntu arystokracji plemiennej, uwaga sprawa nie do pomyślenia w tym czasie w Polsce, która to czeska arystokracja chciała wynieść na tron Stojmira. O tym ostatnim niewiele wiemy, jest jednak pewne, że tak długo przebywał w Niemczech, że zapomniał języka czeskiego! Wydaje się, że bunt mógł być jakąś formą intrygi niemieckiej, a konkretnie bawarskiej, ponieważ Bawarowie uważali Czechy za swoją strefę wpływów. Bunt w wyniku, którego stracił życie prawowity władca kraju świadczy o wysokim stopniu degeneracji i głupoty arystokracji czeskiej, która postanowiła wynieść do władzy renegata w oczywisty sposób powiązanego z wrogami państwa.

Jednak bunt wielmożów czeskich nie odniósł oczekiwanego rezultatu w postaci panowania Stojmira ponieważ na rzecz prawowitego władcy, najstarszego syna Borzywoja, Spitygniewa I, interweniowało potężne Państwo Wielkomorawskie. Spitygniew I rządził spokojnie do 915 roku. Niestety zmarł bezpotomnie. Jego panowanie to okres umacniania państwa, utwierdzania chrześcijaństwa po przez fundowanie nowych kościołów oraz rozwijania działalności misyjnej. Dla zapewnienia spokoju ze strony Cesarstwa Niemieckiego wykonał dwa ważne poddańcze gesty. Po pierwsze uznał podległość kościoła czeskiego od niemieckich biskupów w Ratyzbonie, po drugie złożył hołd cesarzowi Arnulfowi z Karyntii. Wydarzenie to miało miejsce w 895 roku, w tym samym roku, w którym Arnulf namówił Madziarów do przybycia do Europy i ataku na Państwo Wielkomorawskie. Trudno powiedzieć, czy udzielił pomocy Morawianiom, tym którzy wynieśli go na tron Czech, przy pierwszych atakach Madziarów. Należy w to wątpić. Miało to wkrótce przynieść  niebywale tragiczne konsekwencje. W 6 lat po śmierci Spitygniewa w 921 roku, jego młodszy brat i następca tronu Wratysław I poległ w czasie najazdu Madziarów na Morawy i Czechy. Czesi formalnie stali się krajem zależnym od Madziarów. Rozochoceni powodzeniami w Czechach i Morawach Madziarzy uderzyli na północ. Zostali jednak dotkliwie pobici przez władcę Polan Wielkich Ziemowita (Ziemowita II?). W następnych latach Madziarzy skoncentrowali się na atakach na Cesarstwo Niemieckie, a osobliwie upodobali sobie Bawarię. Dało to czas wzgłędnego wytchnienia Czechom, gdzie jednak wydarzenia nabrały obrotu niesłychanie tragicznego. Rzecz w tym, że Wratysław pozostawił po sobie żonę Drahomirę, a wciąż żyła jego matka Ludmiła. Drohomira była matką dwóch przyszłych władców Czech Wacława I Świętego i Bolesława I Okrutnego (ten ostatni to ojciec Dobrawy i dziadek Bolesława Chrobrego). Gdy w roku 921 Wratysław poległ dwie królowe Ludmiła- matka Wratysława, i Drahomira- jego żona zaczęły rywalizację o regencję. Drahomira była jawną zwolenniczką pogaństwa. Ludmiła nie chcąc dopuścić do wojny domowej uznała się za pokonaną i wycofała się do swojego grodu Tetin. Tam  dopadli ją siepacze Drahomiry i udusili w jej sypialni 15 września 921 roku. Starszy syn Wratysława I, Wacław był wychowywany przez babcię Ludmiłę przez co stał się wielkim zwolennikiem chrześcijaństwa. Natomiast jego młodszy syn Bolesław odrzucił wpływy babci i opowiedział się po stronie matki. Tak zaczęły się 4 lata rządów Drahomiry. Pogańskiego przewrotu, gdy burzono kościoły i prześladowano księży. W 925 roku Wacław I Święty odzyskał władzę i miast skazać na śmierć matkę i młodszego brata wygnał ich z kraju. Rozpoczęło się od nowa umacnianie chrześcijaństwa. Za panowania Wacława ukończono katedrę św. Wita na Hradcznach w Pradze. Również za jego panowania począł się krystalizować sojusz czesko-niemiecki przeciwko Madziarom.

Poświęćmy nieco miejsca wojowniczym Madziarom. Ci ostatni  byli właśnie u szczytu swojej potęgi. Węgrzy osiedlili się na Nizinie Panońskiej, czyli tam gdzie dziś znajduje się ich państwo, w 896 roku. Przybyli tu ze stepów dzisiejszej Ukrainy. Narody Europy szybko poznały swojego nowego sąsiada. Węgrzy bez zbędnego namysłu podjęli szereg wypraw łupieżczych na Europę Zachodnią i Południową. Między 899, a 955 roku zanotowano 33 najazdy. Dziesiątki tysięcy węgierskich wojowników siało postrach w ościennych krajach prawie każdego roku. Już w 899 hordy węgierskie najechały Lombardię i oblegały Wenecję. Powróciły do Panonii dopiero wiosną 900 roku. W 901 roku Węgrzy najechali Karyntię, w 902 roku Morawy, w 904 roku Bawarię, w latach 905-906 Włochy a w 906 roku Saksonię. W 907 roku Madziarzy rozbili wojska Księstwa Bawarii pod dzisiejszą Bratysławą. Zachęceni tym sukcesem rok później zaatakowali Saksonię i Turyngię. W 910 roku pokonali armię króla wschodniofrankijskiego Ludwika IV Dzięcięcia pod Augsburgiem w Bawarii. Następnie zapędzili się aż do Frankonii. W 911 roku Węgrzy pierwszy raz przekroczyli Ren i najechali Burgundię. W 916 roku dotarli do Alzacji i Lotaryngii. W 917 roku spalili Bazyleę. W latach 921-922 ofiarą wielkiej wyprawy węgierskiej stały się Włochy. W 924 roku Madziarzy ponownie najechali Włochy, a także Prowansję. W 926 roku przez Bawarię, Szwabię, Alzację, Lotaryngię, Burgundię i Dolinę Loary dotarli aż do Oceanu Atlantyckiego. W 927 roku najechali Toskanię i Apulię. Zatrzymali się dopiero w Tarencie na południowym krańcu Włoch. Brawurowe najazdy Węgrów na Niemcy powstrzymała trochę klęska jaką zadał im król Niemiec Henryk Ptasznik 15 marca 933 roku nad rzeką Unstrutą w Turyngii. Spowodowało to, że Madziarzy zmienili kierunek najazdów. Już w następnym roku zaatakowali posiadłości bizantyńskie na Bałkanach. Nie zaprzestali jednak działań w kierunku zachodnim, gdyż jeszcze w 934 roku dotarli aż pod Metz w Lotaryngii. W następnym roku najechali Burgundię i Akwitanię, a w drodze powrotnej zaatakowali Brescię w północnych Włoszech. Ten manewr wykonywali zresztą wielokrotnie. Do inwazji wybierali drogę północną, która prowadziła przez silniejsze Niemcy, następnie we Francji zawracali na południe, by na Węgry wrócić przez słabsze Włochy, unikając spotkania z zaalarmowanymi siłami niemieckimi. W 937 roku splądrowali Lotaryngię i Burgundię po czym osiągnęli wybrzeże Oceanu Atlantyckiego w Akwitanii w południowo-zachodniej Francji. W 940 roku ofiarą Madziarów padły nawet okolice Rzymu. W 942 roku Węgrzy wyprawili się na najdalszą ze swoich łupieżczych wypraw. Przekroczyli Pireneje i dotarli aż do rządzonej przez Arabów Hiszpanii. W 943 roku podczas najazdu na Bawarię wojska węgierskie zostały pobite, co na kilka lat odebrało im ochotę na dalekie wyprawy. Najazdy, wznowione w 947 roku, zaprowadziły ich do Otranto w południowych Włoszech. Jednak ich energia zaczęła słabnąć. W 950 roku to książę Bawarii Henryk Ludolfing najechał dla odmiany ziemie węgierskie. Po raz kolejny uświadomieni o sile Niemców, w roku kolejnym do Akwitanii wybrali się przez północne Włochy. Niczym nie zmącona, oprócz nieudanego najazdu na Polskę i kilku drobnych porażek, dobra passa Madziarów trwała do 955 roku, kiedy w bitwie nad rzeką Lech ich armia została zniszczona przez wojska niemieckie wsparte czeskimi oddziałami. Po tej klęsce Taksony, nowy książę Węgier, zdecydował się zmienić politykę państwa. Widząc wzrastającą siłę Niemiec, zaprzestał najazdów na zachodzie. Węgrzy jeszcze przez kilkanaście lat plądrowali ziemie bizantyńskie. Cesarz bizantyński Jan I Tzimiskes, opanowawszy w 970 roku wschodnią Bułgarię i linię Dunaju, zahamował ich ekspansję także na południu kontynentu, co ostatecznie zakończyło okres najazdów węgierskich. Pod rządami potomków Taksony’a, scentralizowano połączone dotychczas luźnymi więzami plemiona węgierskie. Przywódców szczepowych zmuszono do posłuszeństwa i uznania naczelnej władzy księcia w państwie. Syn Taksony’a, Gejza, przyjął w 974 roku chrzest, a jego wnuk Stefan za zgodą papieża koronował się w 1000 roku na króla Węgier. Węgrzy porzucili życie nomadów, na stałe osiedli na Nizinie Panońskiej i weszli do grona chrześcijańskich narodów Europy.

Poniżej mapa najazdów węgierskich w latach 899-970.

mapa

Warto zwrócić uwagę na północny kierunek najazdu Węgrów. Spróbowali tylko raz i nigdy więcej nie ruszyli na ziemie Polan. W tym czasie najeżdżali Cesarstwo Niemieckie, Królestwo Francuskie i Włochy, a także Hiszpanię, potem Bizancjum. Uderzali na największe potęgi ówczesnej Europy, tylko północny kierunek najazdów im nie odpowiadał. Czyżby państwo Polan Wielkich było potężniejsze od wymienionych wcześniej krajów? O dziwo mało, który z ówczesnych kronikarzy o tym wspomina. Brak najazdów Węgrów jest bez wątpienia dowodem świadczącym o wielkiej potędze państwa Polan. Warto zwrócić uwagę, że Madziarzy nie atakowali również na kierunku wschodnim. Stamtąd przyszli i doskonale wiedzieli, że tam znajduje się niezmiernie bogata ale i niezwykle silna Ruś Kijowska którą założyli skandynawscy Wikingowie..

Wróćmy jednak do Czech, które w dobie najazdów Madziarów mają duże problemy wewnętrzne. W 935 roku znowu dochodzi do pogańskiego buntu czeskich wielmożów. W roku tym ginie Wacław (późniejszy Św. Wacław) zamordowany u wrót kościoła w miejscowości Stara Boleslaw, a pogańska rebelia wynosi do władzy młodszego syna Drahomiry i Wratysława I – Bolesława I, który przejdzie do historii z przydomkiem Okrutny (Srogi). Warto zwrócić uwagę na fakt, że w Czechach na przestrzeni 50 lat mamy trzy zamachy stanu w drodze morderstwa Borzywoj I, św. Ludmiła i św. Wacław I oraz co najmniej trzy arcydzieła politycznej głupoty:

  • próbę wyniesienia na tron renegata w 889 roku i torpedowanie sojuszu z Morawami przeciwko Niemcom;
  • wojnę domową w latach 921-925 w kraju zagrożonym fizyczną ekstermiancją przez zewnętrzny najazd,
  • zamach stanu w 935 wymierzony m.in. w jedyny realny sojusz obronny przeciwko Madziarom.

Trzeba przyznać, że Pan Bóg musiał tych Czechów lubić, a może zawdzięczają to wstawiennictwu swoich świętych, że Madziarzy ich wszystkich w międzyczasie nie wzięli do niewoli i nie sprzedali na targach niewolników całej Europy. Nawiasem mówiąc, cesarza Niemiec Arnulfa do sprowadzenia do Europy Madziarów namówili i w sprawie tej pośredniczyli znający tereny nadwołżańskie żydowscy kupcy.  

Bolesław I Okrutny to postać ważna, nie tylko dlatego, że to ojciec Dobrawy ale geniusz wojskowy i organizacyjny. O dziwo, ponieważ zamordowanie brata Wacława z jego inspiracji było oczywiste, zaczął swoje rządy od oficjalnej pokuty i zadeklarowania przeznaczenia swego drugiego syna Strachkwasa Chrystiana (urodził się właśnie w 935 roku) do stanu duchownego. Przy okazji zjednał sobie duchowieństwo, a popierającym go zwolennikom rebelii pogańskiej zrobił nie lada woltę. Prawdopodobnie doprowadził do śmierci niejednego z popierających go pogańskich wielmożów,  to za jego panowania rozpoczyna karierę rodzina Wrszowców, klan specjalistów od mokrej roboty. Po objęciu władzy Bolesław odmówił płacenia trybutu Rzeszy, w wyniku czego doszło do kilkunastoletniej wojny z Ottonem I Wielkim, królem Niemiec. Ostatecznie jednak w 950 roku Bolesław został pokonany jednak mimo to zyskał pokój na bardzo korzystnych warunkach. Wprawdzie Czechy uznały zwierzchnictwo cesarza, ale zdaje się, że wraz ze zwolnieniem z opłat lennych i zadeklarowaną pomocą wojskową przeciwko Madziarom! W efekcie w latach 954-955 ma miejsce krótka wojna z Obodrzycami i Lucicami (Wieletami) na północy, której celem było zabezpieczenie granicy cesarstwa z tego kierunku (wojska Bolesława Okrutnego wspierały armię Ottona I), a następnie wyprawa przeciwko Madziarom zakończona wielkim zwycięstwem w bitwie nad rzeką Lech w 955 roku! Po tej bitwie Niemcy oddaliły niebezpieczeństwo najazdów ze strony Madziarów, a Bolesław Okrutny jako jedyny w tym sojuszy uzyskał znakomite korzyści. Zajął Morawy, Słowację, a potem Małopolskę i Śląsk. Dzięki temu Czechy awansowały do rangi lokalnego mocarstwowa. Bolesław I Okrutny rządził do 972 roku. Trzeba przyznać, że były to rekordowo długie rządy jak na średniowiecze- 37 lat na tronie,  przy łącznej długości życia władcy 69 lat. Wydanie córki Dobrawy za Mieszka I i ochrzczenie władcy Polan dawało mu spokój od północy co było ważne jako wzmocnienie pozycji wobec Niemiec, jednak wiszący w powietrzu konflikt z Polską o Śląsk i Małopolskę pozycję tę osłabiał, oraz szybkie uzyskanie własnego biskupstwa w Pradze. Ostatnie 17 lat rządów Bolesław I Okrutny nie patyczkuje się w sprawach wewnętrznych. Burzy grody starostów rodowych, a w ich miejsce buduje własne (m.in. Melnik, Boleslaw, Pilzno)  i obowiązkowo obsadza je własnymi kasztelanami i garnizonami, usprawnia też pobór podatków. Tą mocarstwową pozycję Czech utraci jego syn Bolesław II Pobożny, brat Dobrawy, który (co znowu należy podać jako przykład ówczesnej czeskiej politycznej samobójczej głupoty) zacznie dość bezczelnie wtrącać się w sprawy sukcesji na cesarskim tronie Niemiec. Odsunięcie przez Bolesława po przejęciu władzy w Czechach jego pogańskich zwolenników, zapewniło mu spokój wewnętrzny, a w czasie jego panowania nie miał miejsca żaden bunt. W tym okresie niezwykłą karierę w Czechach zrobił ród Sławnikowiców katolickich możnowładców mających swoje włości w dzisiejszej koltlinie Kłodzkiej i siedzibę rodową w mieście Lidice, którzy uprzednio lojalnie wspierali prochrześcijańskiego Wacława I Świętego! Sławnikowicze – znani ze starannego wykształcenia, administrowali nawet swego rodzaju państewkiem (oczywiście całkowicie zależnym od Pragi), w którym mieli przywilej posiadania własnej mennicy i bicia własnej monety. Właśnie z tego rodu pochodził Św. Wojciech późniejszy patron Polski.

Św. Wojciech był szóstym z siedmiu synów Sławnika pana na Lidicach. Urodził się w 956 roku. W 972 roku został oddany pod opiekę biskupa Mageburga Adalberta, na bierzmowaniu przyjął jego imię (w Europie zachodzniej św. Wojciech jest znany jako św. Adalbert), w 981 roku przyjął święcenia kapłańskie. W ślady powołania kapłańskiego poszedł i najmłodszy z braci Sławników, towarzyszący Wojciechowi w Magdeburgu Radzim Gaudenty, późniejszy błogosławiony i pierwszy Prymas Polski. Obaj bracia skończyli jedną z najlepszych ówczesnych szkól w Niemczech, tzw. szkołę Otryka, zaczątek późniejszego uniwersytetu. Opiekun młodych Sławników arcybiskup  Adalbert to postać nietuzinkowa. Zwolennik większej dyscypliny, ubóstwa duchowieństwa i apostolstwa własnym przykładem przy tym bezkompromisowo odważny w krytykowaniu grzechów możnych tego świata. Św. Wojciech stał się pod wieloma względami jego ulepszoną kopią. Dodajmy, że św. Wojciech władał doskonale niemieckim, nauczył się też języka Wieletów, gdyż już wtedy marzył o misjach i nawracaniu bez oręża.

Tymczasem wola nowego króla Czech Bolesława II Pobożnego wezwała Wojciecha do Pragi, gdzie od 983 roku objął obowiązki biskupa. Był wielkim przeciwnikiem handlu niewolnikami, zasłynął z tego, że ich wykupywał i uwalniał. Bezkompromisowa postawa nowego biskupa wywołała konflikty z wiernymi i z podwładnym duchowieństwem. W jego wyniku św. Wojciech wyjechał  do Rzymu (989 r.) gdzie zrzekł się praskiego biskupstwa, wybierając raczej dymisję niż wyparcie się słusznego postępowania. Zrobił głębokie wrażenie na papieżu Grzegorzu V. Później bardzo zaprzyjaźnił się z papieżem. Po rezygnacji z biskupstwa św. Wojciech zdecydował się, po krótkim pobycie w klasztorze na Monte Cassino, na powołanie zakonne i został Benedyktynem. W 992 roku po śmierci swego następcy w Pradze, biskupa Falkolda, został ponownie wysłany do stolicy Czech. Wiemy, że rozwinął działalność misyjną, o której zawsze marzył, na Słowacji, którą w międzyczasie najechali i opanowali pogańscy jeszcze Węgrzy.

Jako biskup Pragi w niczym nie zmienił swoich wymagań w stosunku do świeckich wszystkich stanów i duchowieństwa. Gdy w 994 roku żona jednego z Wrszowców, podejrzana o zdradę małżeńską, uciekła i schroniła się w praskim kościele św. Jerzego prosząc o azyl w świątyni, a przybyli Wrszowcy złamali ten azyl, wywlekli kobietę z kościoła i zamordowali na oczach zdumionych wiernych św. Wojciech natychmiast obłożył ród Wrszowców klątwą kościelną. Z tego powodu rodzina czeskich gangsterów postanowiła ukarać praskiego biskupa śmiercią. Widząc to zagrożenie św. Wojciech opuścił Pragę. W 995 roku Wrszowcy, wciąż poszukujący zemsty „za zniewagę” klątwy, za wiedzą i zgodą Bolesława II Pobożnego, najechali Lidice i zamordowali czterech braci św. Wojciecha wraz z ich całymi rodzinami (w tym dziećmi), chociaż ci podobnie szukali azylu w kościele w Lidicach. Z siedmiu braci, oprócz św. Wojciecha, ocalał tylko Sobibor, wojujący wówczas wraz z Ottonem III z Wieletami i Obodrzycami oraz Radzim Gaudenty, który opuścił Czechy razem ze św. Wojciechem. Sobibor po wojnie z Wieletami przystąpił do drużyny Bolesława Chrobrego. Zginął potem w 1004 roku osłaniając odwrót polskiego władcy z Pragi.

Św. Wojciech odbył kilka pielgrzymek do miejsc świętych w Europie. Gościł na dworze Ottona III, z którym z miejsca się zaprzyjaźnił i za radą którego w 996 roku udał się na dwór jego przyjaciela i sojusznika- Bolesława Chrobrego. Papież Grzegorz V (na prośbę cesarza Ottona III) pozostawił św. Wojciechowi wybór albo powrót do Pragi i kolejny raz objęcie biskupstwa, albo, jeżeli jego wierni nie będą go chcieli przyjąć, działalność misyjna. Św. Wojciech skorzystał z możliwości i postanowił poświęcić się nie podpieranym orężem misjom wśród pogan. Przebywając na dworze Bolesława Chrobrego przedłożył władcy Polan projekt misji i nawrócenia plemion pruskich. Bolesław I Wielki, zwany też Chrobrym, natychmiast znaczenie tej misji zrozumiał.

Władca Polski wiedział oczywiście, że ten zakonnik i biskup to serdeczny przyjaciel cesarza i papieża. Jego szczery idealizm i życie zgodne z zasadami, które głosił robiły wrażenie samo w sobie. Biorąc pod uwagę doświadczenia św. Wojciecha w nawracaniu Madziarów misja w Prusach miała realne szanse powodzenia. Ochrzczeni Prusowie mogliby zostać sojusznikami Polski, a był to lud niezwykle bitny. Jednak przyjęcie chrześcijaństwa przez Prusów przede wszystkim dawało możliwość uwolnienia Polski od kosztownej obrony przed ich najazdami. Silne garnizony północnego Mazowsza i dolnej Wisły mogłyby zostać wykorzystane gdzie indziej. Wsparcie misji nie stanowiło dużych wydatków, przypomnijmy plan misji przewidywał odstąpienie od nawracania z użyciem oręża co zawsze było kosztowne. Nie bez znaczenia był też aspekt moralny całego przedsięwzięcia.

Św. Wojciech zaczął swoją misję w Gdańsku. Przeprowadził tam masowy Chrzest kilku tysięcy ludzi i rozkazał wycięcie czczonego przez lokalną społeczność świętego dębu. Potem w asyście honorowej 30 wojowników danej mu przez Bolesława popłynął ku Prusom. Przybywszy na ziemię Prusów Św. Wojciech odesłał zbrojną asystę i łódź. Przyszłemu świętemu dalej towarzyszył brat Radzim Gaudenty i prezbiter Bogusza-Benedykt. 17 kwietnia mieli okazję przemawiać do wiecu pruskiego, ale nie zostali przyjęci życzliwie. 23 kwietnia 997 roku, gdy po odprawionej Mszy św.  św. Wojciech odpoczywał wraz z towarzyszami w jednym ze świętych gajów zostali zaskoczeni przez pogańskiego kapłana i grupę zbrojnych strażników. Jeden ze zbrojnych pchnął św. Wojciecha włócznią w serce, a na rozkaz pogańskiego kapłana toporem odrąbano głowę św. Wojciecha i nasadzoną na pikę. Misja św. Wojciecha nie do końca była bezproduktywna choć na taką wygląda. Co prawda św. Wojciech ponosił porażki w zetknięciu z dużymi zgromadzeniami, ale było sporo indywidualnego zainteresowania, a być może wypada mówić nawet o nawróceniach. Przykładem był pruski wielmoża, który umożliwił wystąpienie św. Wojciechowi przed wiecem, czy nie znany zwolennik, który w nocy, po kryjomu zdjął głowę świętego z piki i zaniósł ją Bolesławowi Chrobremu. Towarzyszy św. Wojciecha Prusowie oszczędzili i odesłali wolno. Bogusza-Benedykt osiadł w Ciechanowie, gdzie kilka tygodni przed śmiercią św. Wojciech nauczał. Brat św. Wojciecha, Radzim Gaudenty został mianowany przez papieża w 1000 roku pierwszym arcybiskupem gnieźnieńskim. Natomiast nieznany z imienia pogański pruski kapłan doprowadzając do śmierci św. Wojciecha faktycznie zadecydował o zagładzie swego ludu dokonanej 300 lat później rękami teutońskich najeźdźców, którzy nigdy nie wykazali dobrej woli i braterskich uczuć niesionych przez św. Wojciecha. 23 kwiertnia 997 roku nieświadomi niczego Prusowie zabili swoją przyszłość. Mało osób zdaje sobie sprawę, jak zmieniały się narody, choć nie wszystkie, pod wpływem chrześcijaństwa. Wojowniczy Madziarowie stali się sympatycznymi i lojalnymi w przyjaźni Węgrami. Straszni Wikingowie zostali spokojnymi rybakami i rolnikami. Okrutni Germanie, no cóż, okrutni Germanie zabijanie i rabunek zamienili na zabijanie i rabunek w “imię” nawracania.

Wróćmy jednak do śmierci św. Wojciecha i dalszych wydarzeń. Skala reakcji europejskich władców na śmierć św.Wojciecha z pewnością zaskoczyła Bolesław Chrobrego. Prawdopodobnie nie przewidywał on co się może dalej wydarzyć gdy jesienią 997 roku wykupił z rąk Prusów ciało biskupa za równoważność jego wagi w złocie. Wieść o apostole i męczenniku rozeszła się lotem błyskawicy po całej Europie. Oto przyjaciel papieża i cesarza jak pierwsi Apostołowie Chrystusa poszedł między pogany, odważnie głosił słowo Boże i chętnie zapłacił za to własnym życiem. Męczeńska śmierć św. Wojciecha bardzo przyśpieszyła chrystianizację Europy. Oto ni katolicka ni pogańska Skandynawia zalana zostaje tysiącami gotowych na śmierć misjonarzy. Już w 30 lat później Norwegia jest całkowicie katolicka! Św. Wojciech stał się świadkiem Chrystusa, który przypomniał Europie czasy pierwszych Apostołów. Odwaga i zapał misjonarski wstąpiły w serca duchowieństwa. Dwa lata później bo już w 999 roku biskup Wojciech zostaje uznany za świętego! Jego relikwie zostają umieszczone w dwóch najważniejszych miejscach Europy w bazylice św. Piotra w Rzymie i w cesarskiej katedrze w Akwizgranie oraz … w katedrze w Gnieźnie! W 1000 roku do relikwi przyjaciela pielgrzymuje najszlachetniejszy cesarz w dziejach Niemiec, Otton III. Dzięki tej pielgrzymce po raz pierwszy poza granicami Niemiec na wschodzie, w Gnieźnie, powstaje niezależne arcybiskupstwo. Do tej pory arcybiskupstwa niemieckie uważały, że wszelkie nowe biskupstwa na ziemiach słowiańskich, powinny być im podległe – od 1000 roku nastąpił nieodwracalny wyłom! Był to wielki krok w stronę Europy równoprawnych narodów. Wszystkie te wydarzenia mają miejsce za sprawą św. Wojciecha w tym jednym, pamiętnym  1000. roku. Roku Zjazdu Gnieźnieńskiego, roku niewyobrażalnych sukcesów, w tym koronacji na króla Bolesława I Chrobrego, roku ogromnej chwały Polski.

Autor

Redakcja PIENS

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Cały cykl: „Ukrywana chwalebna historia Polski”

Sprawdź także

Po 89 r. nazwano latami wolności, czy jednak tak było?

Jak zwyczajny Polak czuje, co się stało z Polską po tzw. „upadku  komunizmu”, co się stało politycznie i …

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: