piens.pl / Felietony / Śmierć na komisariacie – pomyłka, czy prowokacja?

Śmierć na komisariacie – pomyłka, czy prowokacja?

Czy śmierć Igora Stachowiaka była prowokacją obliczoną na rozchwianie emocji społecznych? Kto zaplanował akcję? Kto faktycznie jest odpowiedzialny za śmierć Igora?

Osobiście bardzo nie lubię kanału telewizyjnego TVN jednak z zainteresowaniem obejrzałem reportaż „Śmierć na komisariacie„. Materiał, zgodnie z konwencją tej telewizji, został przygotowany w sposób mający wzbudzić skrajnie negatywne emocje w stosunku do rządu oraz Policji. Przy okazji, na przykładzie kolegi, z którym wspólnie oglądaliśmy reportaż, miałem możliwość zobaczyć jak świetnie to działa. Jednak zostawmy z boku sprawę warsztatu, a zastanówmy się nad jednym wątkiem, który można wyłowić w reportażu, a który wydaje się powinien wzbudzić duży niepokój.

Reporterzy snując opowieść opisują wydarzenia z maja 2016 roku, kiedy to doszło wówczas do aresztowania na wrocławskim rynku 25 letniego Igora Stachowiaka. Jak się okazało, aresztowania dokonano przez pomyłkę, ponieważ Igor był podobny do poszukiwanego przez Policję, warto zaznaczyć poszukiwanego do tej pory, Mariusza Frontczaka. Frontczak dzień wcześniej został zatrzymany przez Policję jednak pomimo skucia kajdankami zdołał zbiec. Był to bardzo poważny policzek dla wrocławskich policjantów, którzy rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą. W czasie szeroko zakrojonych działań policyjnych uwagę funkcjonariuszy zwrócił przebywający w godzinach porannych na wrocławskim rynku młody mężczyzna. Policjanci podjęli decyzję o wylegitymowaniu młodego człowieka więc na rynek został wysłany patrol. Funkcjonariusze wylegitymowali mężczyznę, który jak podano miał przy sobie dowód osobisty. Jak do tej pory wszystko odbywa się standardowo i spokojnie jednak w czasie interwencji pierwszego patrolu podjeżdża drugi patrol. Z radiowozu wysiada dwóch funkcjonariuszy i bez zbędnego gadania zabierają się do skuwania kajdankami młodego mężczyzny poddającego się bez żadnych problemów działaniom podjętym przez funkcjonariuszy z pierwszego patrolu. Od tego momentu zaczyna się „jazda”, młody człowiek stawia opór, nie pozwala się skuć, ani umieścić w radiowozie. Całe zamieszanie kończy się śmiercią mężczyzny na komisariacie.

Zastanówmy się przez moment nad tym co widzimy na ekranie. Policjanci interweniują, WYLEGITYMOWUJĄ młodego człowieka, spisują dane z jego dowodu osobistego i … nagle drugi patrol zakuwa go w kajdanki. Co tu się dzieje? Pierwszy patrol już wiedział, że zatrzymana osoba to nie Mariusz Frontczak, a Igor Stachowiak. Nie było żadnych podstaw do zakuwania Igora w kajdanki i zabierania go na komisariat. Wyjaśnienia składane przez Policję, że doszło do pomyłki nie trzymają się kupy, Policja od momentu wylegitymowania Igora WIEDZIAŁA, że ma do czynienia z IGOREM STACHOWIAKIEM, a nie MARIUSZEM FRONTCZAKIEM. Skąd atak na 25 latka?

Nasunęła mi się pewna myśl, że reportaż prawdopodobnie zupełnie niechcący ujawnił prowokację. Nie wiem kto mógłby być zleceniodawcą akcji, ale być może chodziło o wywołanie fali niezadowolenia społecznego, co z resztą miało miejsce, pokazania, że Policja pod rządami PiS działa w brutalny, bezwzględny i niezgodny z prawem sposób. Być może chodziło o zburzenia zaufania do Policji i rządu. Nie widzę żadnego innego wytłumaczenia na zupełnie, jak się wydaje, bezsensowne zachowanie policjantów. Zastanawia też brak kar dla zamieszanych w sprawę funkcjonariuszy oraz zamiecenie jej pod dywan w maju 2016 roku. Dziwne wydaje się również wymierzenie kar dyscyplinarnych w postaci wyrzucenia z pracy zaangażowanych w śmierć człowieka policjantów, gdy temat po roku ponownie wypływa  do wiadomości publicznej. Gdzie podział się kodeks karny – przecież oficjalnie stwierdzono, że powodem zgonu były środki odurzające, które wykryto w ciele denata, rażenie prądem oraz wielokrotne duszenie stosowane wobec Igora? Kto roztoczył parasol ochronny nad barbarzyńcami przebranymi w mundury? I gdyby to była prawda, że operację przeprowadzono rękami funkcjonariuszy, to świadczyło by o ogromnych wpływach przeciwników rządu.

Nie oskarżam tu nikogo, ani nie twierdzę, że przedstawiona powyżej hipoteza jest prawdziwa. Przedstawiam jedynie pewne zastrzeżenia, które nasunęły mi się podczas oglądania reportażu z tej bulwersującej sprawy, w której ofiarą został niewinny młody mężczyzna ponieważ był „podobny” do poszukiwanego Mariusza Frontczaka.

Sprawdź także

Niewiasta i Nierządnica

W Kościele panuje już faktyczna schizma – pisze na łamach niemieckiego tygodnika katolickiego „Die Tagespost” …

Bezkarność prawem NAJEŹDŹCÓW

Śmierć naszego rodaka na autostradzie pod Calais była ukoronowaniem działań prowadzonych przez bandy najeźdźców w …

2 komentarze

  1. Tak irracjonalne zachowanie Policji bardzo przypomina słynną AKCJĘ WIDELEC, gdzie funkcjonariusze wykonywali polecenia zgodnie z planem przygotowanym przez Grzegorza Schetynę. Wówczas pomimo złamania prawa przez Policję nikogo nie ukarano, a wielu wysoko awansowało. Więcej pod linkiem: http://niezalezna.pl/75392-za-te-akcje-schetyna-powinien-trafic-do-wiezienia-wymuszali-falszywe-zeznania-biciem

  2. Swoją drogą na portalu wRealu24.pl można znaleźć informację o totalnej infiltracji struktur polityczno-sądowniczo-policyjnych przez byłe WSI – http://www.wrealu24.pl/6128-czy-policja-celowo-zabila-igora-stachowiaka-dziennikarz-sledczy-publikuje

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: